Święta w Rzymie

Wyjazd do Rzymu kojarzy się przede wszystkim z gorącym latem i zwiedzaniem ogromnej ilości muzeów i zabytków. Inaczej przedstawia się Wieczne Miasto turyście przyjeżdżającemu tu w okresie świąt Bożego Narodzenia. Średnia temperatura grudnia – ok. 9°C zapowiada bezśnieżną pogodę. Lecz nie znaczy to, że w Rzymie nie czuje się niepowtarzalnej atmosfery tych świąt. Ulice mienią się tysiącami lampek a Piazza Navona staje się swoistym centrum handlowym. Tu wystawione są specjalne stragany najróżniejsze ozdoby świąteczne i prezenty gwiazdkowe, a tłok i ścisk kupujących może skutecznie odstraszyć od zwiedzania. Ruch taki panuje aż do Wigilii, kiedy to święta zaczynają nabierać bardziej rodzinnego charakteru. Dobrze, jeśli przyjeżdżający mają kogoś bliskiego, z kim mogliby zasiąść godziny około 20. Do świątecznej kolacji, bo we Włoszech wieczór ten jest przede wszystkim okazją do spotkania z rodziną. Nie ma jednak, co liczyć na wolne miejsce dla spóźnionego wędrowca. Tej tradycji rzymianie nie znają. Nie dzielą się też opłatkiem. Za to na wigilijnym stole nakrytym czerwonym obrusem pojawiają się potrawy postne. Obowiązkowo ryby smażone, lub z rusztu (tylko morskie), smażone warzywa i makarony. Nie są to wprawdzie kluski z makiem, którego Włosi nie używają, lecz np. z frutti di mare. Czytaj dalej…

Jezioro Balaton – ciepła woda, wyborne wina, ognisty czardasz.

Nad Balatonem wszystkie drogi prowadzą do …wody. To największe w Europie Środkowej jezioro działa jak magnes na niemal każdego przybysza. Blisko600km2 powierzchni ( dla porównania nasze Śniardwy są aż sześć razy mniejsze) wabi latem obietnicą kąpieli, a o każdej porze roku możliwością żeglowania po akwenie, który ma bagatela – 78 km długości. Są dni z silnym wiatrem, kiedy po szarozielonej toni jeziora płynie nawet kilka tysięcy jachtów pod pełnymi żaglami. Widok jest wyjątkowy zwłaszcza w przesmyku przy półwyspie Tihany, gdzie Balaton ma tylko 1,5km szerokości. Balatońska woda, jak zawsze podkreślają amatorzy pobytu nad „węgierskim morzem” ma jeszcze jedną zaletę dla zziębniętych mieszkańców środkowej i północnej części Europy a mianowicie jest znacznie cieplejsza niż w innych okolicznych jeziorach i rzekach. Tajemnica tkwi w małej przeciętnej głębokości Balatonu, która wynosi zaledwie 3m. Biura turystyczne zachwalają, więc „węgierskie morze”, jako wymarzone miejsce na urlop dla matek z małymi dziećmi oraz osób nieumiejących pływać. W wielu punktach wybrzeża trzeba nieraz brodzić po płyciźnie zanim woda nie przykryje nam nosa. Dzięki temu Balaton jest również najcieplejszym jeziorem w Europie. Już od początku maja do końca września woda przekracza tu wyraźnie 24°C. Czytaj dalej…

Stolica Holandii – Amsterdam

Na szosach podmiejskich, centralnych ulicach, targach i placach Amsterdamu królują rowery. Przed każdym dworcem setki pojazdów czekają na swoich właścicieli. Nie są to żadne wymyślne „górale, „ ale najprostsze i bardzo czasem sfatygowane bicykle. W zupełności jednak wystarczają do przemieszczenia się po mieście, do czego skłania niezwykle gęsta sieć ścieżek przeznaczonych tylko dla dwóch kółek. Równie charakterystyczna jest niesamowita liczba kanałów. Wprawdzie w przeciwieństwie do Wenecji kamienice od wody dzieli przynajmniej wąski pas chodnika, ale w słoneczny i pogodny letni dzień skojarzenie z włoskim miastem nasuwa się samoistnie. Czytaj dalej…

Alaska – śladami Jacka Londona

Niegdyś była najgorętszym miejscem na Ziemi, dziś temperatury sięgają tu minus pięćdziesięciu stopni. W największym stanie USA zwierząt jest dziesięć razy więcej niż ludzi. Niedowiarkowie przekonują się o tym często już pierwszego dnia, kiedy okazuje się, że ruch uliczny w centrum Anchorage, gdzie lądują samoloty z turystami znowu wstrzymały …łosie. Nocami słychać wokoło wycie wilków, nad drogami szybują amerykańskie orły bieliki, a w strumieniach wyskakują wysoko w górę dwudziestoparokilowe łososie. W Parku Narodowym Denali Karibu olbrzymie łosie, niedźwiedzie grizzly niemal kłębią się za szybami autobusów. Mało, kto nadąża z robieniem zdjęć po kilkadziesiąt minut non stop pracują kamery wideo. Oglądać można tu także charakterystyczne owce Dalla, niedźwiedzie brunatne i tysiące ptaków. Strażnicy cały czas krążą w dżipach by ratować z opresji tych, którzy urzeczeni spotkaniem z nieskażoną niczym przyrodą zapominają, że świat ludzi i świat zwierząt to dwie różne rzeczy. Rozdają zwiedzającym m.in. specjalne, szczelne pojemniki na żywność, by niedźwiedzie nie wyczuły łatwej zdobyczy. I tak zdarzają się sytuacje zupełnie nieprzewidziane. Do tragedii doszło, kiedy łowiący w potoku łososie wędkarz zobaczył nagle niedźwiedzia wyraźnie zainteresowanego leżącą na brzegu rybą. Mężczyzna schował łososia pod kurtkę, ale grizzly wyczuł woń ryby i niebezpiecznie pogryzł pierś wędkarza. Czytaj dalej…