Krym – perła Morza Czarnego

Leżąca na południu Krymu Jalta przypomina śródziemnomorskie kurorty. Tętni życiem dniem i nocą. Na plaży w barach krytych palmowymi liśćmi serwuje się drinki. Po nadmorskiej promenadzie spaceruje kolorowy tłum urlopowiczów. A wraz z nadejściem pierwszej wieczornej bryzy pojawiają się stanowiska z karaoke. Rosjanie i Ukraińcy uwielbiają śpiewać. I robią to z wirtuozerią. Dawniej w Jałcie wypoczywali przedstawiciele najznamienitszych rosyjskich rodów. Carska rodzina Romanowych miała swój pałac w leżącej nieopodal Liwadii. Kupiła go w drugiej połowie XIX wieku od rodziny Potockich. Piękne pałace są też w cichej i spokojnej Ałupce. Miasteczko położone jest na schodzącym ku morzu stoku góry. W dawnych rezydencjach arystokracji można wynająć pokoje gościnne. Jednak ich standard bywa czasem niezadowalający. Na plaży w Ałupce zawsze znajdzie się wolne miejsce. A po kąpieli słonecznej można zwiedzić pałac Woroncowa. Jego bryła przypomina kolonialną architekturę brytyjską. Nic dziwnego, stworzył go architekt z Londynu. Wokół rozpościera się ogród botaniczny z olbrzymią sekwoją amerykańską. Blisko Ałupki znajduje się Jaskółcze Gniazdo. To miniaturowy zamek, który sławę zawdzięcza swojemu niezwykłemu położeniu. Wzniesiono go na skraju urwistej skały. Z dołu wygląda imponująco, szczególnie o zachodzie słońca. Mieści się w nim restauracja, w której serwowane są dania kuchni śródziemnomorskiej.

W basenie z delfinami

Powietrze Jałty i okolicznych miejscowości ma niezwykłe właściwości. Wspomaga leczenie chorób układu oddechowego. Jego działanie odczuwa się natychmiast po przyjeździe: przez pierwsze dni większość turystów ma katar. Ale to nie jest oznaka przeziębienia. Olejki eteryczne, których w powietrzu jest dużo, sczyszczą zatoki. Dlatego wybudowano tu sanatoria, a od kilku lat ich oferta lecznicza poszerzyła się o delfinoterapię, czyli pływanie z delfinami. Sesje odbywają się w m.in. aquaparku Aquatoria.Delfinoterapia przynosi rewelacyjne efekty  u dzieci z zaburzeniami ruchowymi i autyzmem, ale skorzystać z niej może każdy. Na Krymie transport publiczny działa dość sprawnie. Z Jałty do Symferopola można dojechać najdłuzszą w Europie linią trolejbusową. Odległość blisko 90 km pojazd pokonuje w dwie i pół godziny . To wystarczająco dużo czasu, by podziwiać krajobrazy. A jest co oglądać. Trasa wiedzie wzdłuż wybrzeża, mija górę przypominającą śpiącego niedźwiedzia. To Ajudah, o którym pisał w sonecie Adam Mickiewicz. Można się na nią wybrać, podejście jest łatwe. W pewnym momencie ścieżka się rozwidla. Jedna odnoga wiedzie na szczyt, druga schodzi na dziką plażę. Jednak najpiekniejsza plaża leży na Krymie w Teodozji. Nazwana jest Złota Plażą.Musiał tu wypoczywać król Midas. Tylko w ten sposób można wytłumaczyć niezwykła barwę piasku.

Historia od kuchni

Dzieje Krymu pełne były dramatycznych zwrotów. Stacjonowali tu starożytni Grecy, potem przybyli Genueńczycy. Półwysep należał też do Rusi Kijowskiej i do Tatarów. Przez stulecia przechodził  z rąk do rąk. Jego historię można poznawać, smakując tutejsze potrawy. Przy nadmorskich promenadach są miejsca, gdzie gospodynie mogą sprzedawać domowe przysmaki . Greckie marynowane bakłażany leżą obok ormiańskich dolm,czyli małych gołabków zawijanych w liście winogron. Obydwa narody zajmowały  się na Krymie głównie handlem . Z wielkich garów można nabrać sobie rosyjskiej solanki.To gęsta pożywna zupa ugotowana na mięsnym lub rybnym rosole. Danie pojawiło się w krymskim menu około XVIII wieku wraz z przybyciem Rosjan. Produkcja wina to również zasługa Rosjan, a konkretnie jednego człowieka : Lwa Golicyna. To on zauważył, ze na Krymie panują  idealne warunki do uprawy winorośli. W połowie XIX wieku założył pierwsze winnice w okolicach Sudaku. Na stole z przysmakami nie może zabraknąć tureckiej baklawy. Wygląda jak splecione ze sobą faworki zatopione w lukrze. Szukając innych przysmaków o tatarskim rodowodzie, warto wybrać się  do dawnej stolicy chanatu krymskiego, Bakczysaraju.

Miasta wykute w skale

Najlepsze na Krymie i ponoć na całej Ukrainie czebureki serwuje się w niepozornej restauracji naprzeciw wejścia  do pałacu chanów w Bakczysaraju. To pierogi nadziewane surowym mięsem, a następnie smażone w głębokim tłuszczu.